Kilimandżaro
Termin.
- Oprócz pory deszczowej, trwającej zazwyczaj od końca marca do końca maja, Kilimanjaro dostępne jest przez cały rok.
- Dojazd. Po locie z Warszawy, Berlina lub Amsterdamu do Nairobii lub Dar es Saalam, ruszamy z Arushy lub Moshi. Do wyboru mamy kilka atrakcyjnych dróg wejściowych. Niektóre z nich, jak np. Marangu są bardzo popularne a przez to zatłoczone. Jako szczególnie atrakcyjną polecamy drogę o nazwie Machame. Bierze ona swój początek z wioski o tej samej nazwie. Podróż do miejsca w którym formują się karawany jest już sporym przeżyciem ze względu na górski charakter nawierzchni i otoczenie drogi. Będziemy mieli możliwość podejrzeć życie w malowniczo położonych osadach i wioskach zamieszkanych przez pierwszych eksploratorów masywu Kilimanjaro, plemię Czagga.
Wejście.
Pierwszy etap wielkiej przygody rozpoczynamy przy bramie parku. Początkowo nasza ścieżka wiedzie przez dżunglę pełną niesamowitych roślin i zwierząt. Polecane jest niezbyt szybkie tempo ze względu na to, że zyskujemy wówczas lepszą aklimatyzacje a poza tym mamy czas na obserwacje otoczenia ze wszystkimi widokami, odgłosami i zapachami jakie temu towarzyszą (patrz galeria) Ta część podejścia zajmie nam około 4-5 godzin i dotrzemy na wysokość około 2800 m n p m. W obozie pierwszym, podobnie jak w pozostałych nocujemy w namiotach. Drugi dzień warto rozpocząć już wczesnym rankiem aby móc zobaczyć wspaniały wschód słońca nad ośnieżonym głównym kraterem Kilimanjaro oraz wyłaniający się z chmur masyw Mount Meru (patrz galeria). Po śniadaniu przy śpiewach naszych tragarzy i przewodników ruszamy w dalszą drogę do obozu drugiego. Po drodze zauważymy zmiany pięter roślinnych jakie można zaobserwować tylko na tej, jedynej w swoim rodzaju Górze i będziemy mieli okazje do zrobienia niezliczonej ilości zdjęć tamtejszej fauny i flory. Niezbyt forsowny marsz do drugiego obozu (około 3600 m n p m) potrwa mniej więcej 5-6 godzin. Tu można obserwować późnym popołudniem tak zwane "morze chmur" oraz zwiedzić groty, w których swego czasu biwakowali przewodnicy i tragarze. Kolejny dzień to droga wśród ostańców wulkanicznych o kształtach jakie tylko natura mogła stworzyć. Ten etap jest krótszy od poprzednich, zajmuje około 3-4 godzin ale możemy w czasie podejścia zacząć odczuwać pierwsze oznaki wpływu wysokości na nasz organizm. Nic dziwnego to już około 4500 m n p m. Z tego względu w trzecim obozie spędzamy cały następny dzień spacerując po okolicy i chłonąc niepowtarzalną atmosferę tego miejsca i zyskując nieodzowną w czasie decydującego podejścia aklimatyzację (patrz galeria). Piąty dzień mija nam w drodze do obozu czwartego, który położony jest na wysokości około 5000 m n p m. Niemal na wyciągnięcie ręki mamy jęzory lodowców i płaty wiecznego śniegu, nieomylny to znak, że wkraczamy w świat wysokich gór (patrz galeria). Z tego miejsca około północy rozpoczynamy atak szczytowy, początkowo piargiem, wśród skalnego rumoszu, później wśród skał, krok za krokiem zmierzamy w kierunku szczytu. Osiągamy go mniej więcej o świcie z przeciwnej strony niż większość turystów. Widoki jakie rozpościerają się z Uhuru Peak 5895 m n p m zostaną z całą pewnością w naszej pamięci do końca życia. Biel lodowców kontrastuje z wulkanicznymi skałami, w dole niezmierzona sawanna, to trzeba po prostu zobaczyć na własne oczy. Ze szczytu schodzimy początkowo w kierunku wschodnim następnie południowo wschodnim do obozu przejściowego, w którym zatrzymują się wszyscy schodzący ze szczytu tą częścią masywu, tutaj można wreszcie solidnie odpocząć po bardzo długim dniu. Ostatnia część tej wielkiej przygody to zejście do bramy parku, wiodące początkowo wśród karłowatej roślinności, a później wśród lasu deszczowego. Stąd odbiera nas samochód i po południu możemy fetować nasz sukces w Moshi lub Arushy.
Wymagania.
Aby być w pełni przygotowanym technicznie na wyzwanie jakim jest wejście na Kilimanjaro oprócz standardowego zestawu odzieży trzeba zaopatrzyć się w:
- Buty za kostkę do górskich wędrówek
- Ciepły śpiwór (komfort w granicach -5oC )
- Jeden lub dwa grube polary
- Kurtkę chroniącą od wiatru
- Czapkę i rękawiczki
- Dobrze jest zabrać również kijki teleskopowe, które znakomicie odciążają kolana i kręgosłup podczas marszu
- Latarkę "czołówkę"
Acooncagua
Termin.
Najlepsze warunki pogodowe panują w okresie od 10 stycznia do końca lutego.
Dojazd.
Najlepszym rozwiązaniem jest przelot do Buenos Aires lub Santiago de Chile, skąd dalszą podróż do Mendozy odbywamy autobusem albo samolotem. Tu można zrobić zakupy (w tym zakup gazu), oraz wykupić stosowne pozwolenie na wejście na teren Parku Narodowego Aconcagua. Przejazd do podnóży Aconcagua (Puente del Inca) odbywa się poprzez górskie serpentyny poprowadzone między bajecznie kolorowymi formacjami skalnymi. W samym Puente del Inca uwagę przyciąga Inkaski most skalny prowadzący poprzez rzekę w kierunku góry bogów. Pod mostem znajdują się naturalne termy, gdzie wypływająca ze skał woda wypłukuje liczne związki mineralne, które zastygając na powierzchni tworzą fantastyczne, kolorowe nacieki i twory skalne.
Wejście.
Początek drogi rozpoczyna się na wysokości około 2700 m n.p.m. w miejscowości Puente del Inca - ostatniej osadzie na trasie do bazy pod Aconcaguą. Dalej mijamy jedynie obozy poganiaczy mułów, strażników parkowych i żołnierzy. W Puente del Inca zasadniczą część bagażu nadajemy na muły, które zaniosą je aż do bazy na wysokości 4300 m n.p.m. Tymczasem czekają nas dwa lub trzy dni podejścia. Początkowo ścieżka wiedzie trawiastymi wzgórzami, by po kilku kilometrach doprowadzić do wiszącego mostu. Po jego przekroczeniu ścieżka staje się bardziej kamienista, a roślinność powoli coraz bardziej skąpa. Nieznacznie nastromiona dróżka doprowadza nas do przytulnej kotlinki, na dnie której znajduje się obóz Confluencia (3300 m. n.p.m.). Następnego dnia czeka nas długotrwałe (9-12 godzin) podejście do bazy, ale jeśli ktoś chce to może rozłożyć ten dystans na dwa dni. Zresztą wolniejsze osiąganie wysokości jest zalecane dla lepszej aklimatyzacji niezbędnej w dalszym zdobywaniu szczytu.
Baza.
"Plaza de Mulas" położona jest na wysokości 4300 m. n.p.m. i oferuje bezpłatną opiekę lekarską, wodę dostępną po obu stronach bazy a przede wszystkim wspaniałą atmosferę. Na terenie całej bazy porozstawiane są namioty bazowe, w których można skorzystać z radiotelefonu, prysznica, posiłków. To także miejsce spotkań wspinaczy z całego świata, którzy tworzą koloryt górskiego życia. Pół godziny marszu od bazy znajduje się hotelik (Refugio) oferujący poza noclegami możliwość skorzystania z łazienki, zjedzenia hamburgera z muła lub kupna piwa czy coca-coli. Są tu także dostępne kartki pocztowe z widokiem na Aconcagua, które można podstemplować pamiątkowym stempelkiem.
Nido de Condores.
W stronę przełęczy leżącej na wysokości 5300 m. n.p.m. wybieramy się najwcześniej drugiego dnia pobytu na bazie. Do przełęczy idzie się stromym podejściem, mijając linię wiecznego śniegu. Nie sprawia on jednak żadnych problemów i stosowanie raków na tym odcinku jest rzadkością. Dotarcie na Nido zabiera cały dzień. W zależności od warunków i samopoczucia trwa to od 5 do 7 godzin. Z Nido de Condores do Berlina idzie się około 3 godzin. Nazwa Berlin pochodzi on nazwy jednej z drewniany chat ustawionych tam kilkanaście lat temu przez niemieckich alpinistów. W Berlinie spędzamy ostatnią noc przed atakiem szczytowym.
Szczyt.
Wychodząc do ataku szczytowego wstajemy wcześnie rano. Trzeba się przygotować na spory chłód, szczególnie do czasu, gdy nie wzejdzie słońce. Droga na szczyt prowadzi długim piargiem, często nie ma potrzeby stosowania na tym odcinku raków. Dopiero powyżej resztek drewnianej chatki (Independecia - 6700 m n.p.m.) raki z całą pewnością będą konieczne. Na szczyt idzie się około 7 godzin, z czego najwięcej czasu zajmuje pokonanie ostatniego 200 m odcinka przed szczytem, gdzie daje o sobie znać zmęczenie i wysokość blisko 7000 m n.p.m. Ze szczytu rozciąga się wspaniały widok na południową ścianę Aconcagua oraz okoliczne szczyty, a przy dobrej pogodzie widać nawet odległy o około 180 km Pacyfik.
Powrót.
Zejcie ze szczytu do Puente del Inca zajmuje dwa dni. Szkoda jednak czasu na przesiadywanie w tej skšdinšd miłej miejscowoci, gdy w pobliskiej Mendozie otoczonej winnicami toczy się barwne i beztroskie życie ludzi o południowym temperamencie. Przy odrobinie szczęcia można trafić na doroczny festiwal wina i skosztować doskonałych win wytwarzanych w pobliskich winnicach.
Wymagania.
Aby być w pełni przygotowanym technicznie na wyzwanie jakim jest wejście na Aconcagua trzeba zaopatrzyć się w:
- plecak (około 60-80 litrów),
- bieliznę antypotną,
- komplet z polaru (kurtka i spodnie, ewentualnie bluza),
- komplet odzieży wiatrochronnej (np. Gore-tex),
- ciepłą czapkę,
- skarpety wełniane i bawełniane,
- dwie pary rękawic (zewnętrzne "łapawice", wewnętrzne polarowe lub z windstoperu),
- "skorupy" lub ciepłe skórzane buty z możliwością dopięcia raków
- czekan,
- raki,
- uprząż,
- karabinek osobisty,
- stuptuty,
- kijki teleskopowe,
- kask,
- okulary lodowcowe,
- krem UV z wysokim filtrem (np. UV30, UV60),
- ciepły śpiwór,
- karimatę,
- pętle z taśmy rurowej (2 szt. długości ok. 2 - 2,5 m),
- palnik butanowy, menażkę,
- folię NRC,
- czołówkę i zapasową baterię,
- termos metalowy,
- sztućce,
- namiot,
- aparat fotograficzny i filmy,
- apteczkę z lekami osobistymi.






rozpoczyna się koło kwietnia. Do tego czasu amatorzy wbijania palców w ścianę muszą się przygotowywać „na sucho”. Wiele osób zabezpiecza się przed sezonem montując uchwyty na ścianie swego pokoju lub instalując tzw. chwyto-tablicę dzięki której można ćwiczyć podciągnięcia i wzmacniać końce palców.











